blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2017-10-21

grillowane banany กล้วยปิ้ง Kluay Tap

Piękna Cnota wręcza mi foliówkę z nieapetycznie wyglądającą zawartością. I drugą, z jakimś płynem, równie nieapetyczną. Wręcza mi je z uśmiechem na ustach: wymieszaj i spróbuj. Całe szczęście już w Wietnamie nauczyłam się, że najpyszniejsze żarcie najbardziej niepozornie wygląda. Otwieram foliówki i nozdrza świdruje przyjemny zapach grillowanych słodkości. Ach!
Najpierw próbuję zawartości obu woreczków bez mieszania. W pierwszym są rozjechane przez walec małe bananki, wyglądające na niedokładnie obrane - z wierzchu jest taka cienka skórka, jakby błonka, mocno spieczona. W drugim woreczku jest słodki syrop. Wlewam syrop do bananów, choć i bez syropu są smaczne. Niektórzy twierdzą, że powinny być dojrzałe, by z nich przyrządzać takie pyszności. PC mówi, że najlepsze są właśnie takie lekko niedojrzałe, z których nie schodzi wewnętrzna część skóry. Wówczas są lekko twardawe i kwaskowate, co nadaje daniu charakteru.
Spożywam, niechętnie dzieląc się z ZB, a w międzyczasie się przyglądam. Każdy plasterek jest zezłocony z obu stron, czyli bananki były pieczone już po pokrojeniu. PC mówi, że równie często zdarza się wersja z pieczeniem całych bananów i późniejszym krojeniem. Tak czy inaczej, nieodłącznym krokiem przyrządzania tej przekąski jest zgniecenie bananów. Niestety, nie wiem, czemu ono służy :)
Wiem za to, czemu służy maczanie w syropie - temu, żeby ze zdrowego żarcia zmienić banany w nieprzyzwoicie kaloryczny duporost. Syrop składa się bowiem z mleka kokosowego, cukru i często jeszcze jakiegoś tłuszczu. Och, dlaczego wszystko, co dobre, musi być tuczące albo nieprzyzwoite?!...
Kiedy pojedziecie do Tajlandii, nie przechodźcie obok pieczonych bananków obojętnie!

2017-10-19

kamelia

Zakwitła pierwsza kamelia, choć one w Kunmingu kwitną dopiero zimą. Niech to Wam da pojęcie o tym, jaka u nas ostatnio pogoda... :(

2017-10-17

karta roczna

Wiele bym dała, by ktoś lepiej zorientowany podczas mojego pierwszego roku w Kunmingu powiedział mi, że istnieje coś takiego, jak roczna karta wstępu do kunmińskich parków. Karta upoważnia do wielokrotnego wejścia do kilku najbardziej znanych parków miejskich i okołomiejskich, a jej cena jest niższa niż suma biletów wstępu kupowanych osobno. Można ją kupić m.in. przed głównym wejściem do kunmińskiego Zoo, mieszczącego się na Górze Yuantong, w samym centrum Kunmingu. Obecnie kosztuje 150 yuanów. Żeby ją wyrobić, trzeba przynieść dwa podpisane zdjęcia do dokumentów, kopię strony paszportu z danymi personalnymi oraz sam paszport do wglądu i gotówkę. Po siedmiu dniach roboczych karta jest do odbioru, ale za okazaniem kwitka, który Wam wydadzą po przyjęciu dokumentów, można od razu wchodzić do tych wszystkich parków. Których konkretnie?
Z racji konieczności wybiegiwania Tajfuniątka, karta zwraca się nam jakoś po niecałym miesiącu. Polecam każdemu, kto w Kunmingu jest na dłużej niż parę dni.